Możesz czegoś się o mnie dowiedzieć lub odejść. Możesz mnie skrytykować lub nawet podglądać mnie przez dziurkę od klucza lub przez uchylone drzwi. Możesz po cichutku grzebac w mojej przeszłości i śledzić przyszłość. A to i tak za mało, żeby mnie poznać.



Tak jakoś chce się żyć.

Żyć w najprostrzym tego słowa znaczeniu.
Patrzeć, słyszczeć, chodzić, dziwić się, cieszyć, płakać, kochać. Po prostu żyć.
I wtedy wszystko tak trochę traci sens. Nic więcej już się nie liczy. Drobne niepowodzenia, nieodwzajemnione zauroczenia, niedociagnięcia urody, to, że jest zimno i szaro. Bo obok tej chęci życia cała reszta traci swoje znaczenie.
Mogę się zastanawiać nad sensem istnienia. Rowodzić na temat Nieba i Ziemi. Plątać we własnych rozmyślaniach popadając w coraz większą beznadzieję. Bo na niektóre pytania, nie ma odpowiedzi.
I po co to wszystko? Jakie to ma znaczenie?
Kiedy tak bardzo chce się żyć ...


to tylko myśli, tylko słowa...
2006-12-01; 15:33:34
skomentuj (0)