Podobno
jestem pesymistką. Cóż, tak, często się tak zdarza. To dlatego, że rozczarowanie jest zbyt gorzkie. Staram się ukrywać przed samą sobą moją ogromną nadzieję i wiarę właśnie po to, żeby się nie rozczarować. Wolę poczuć się mile zaskoczona, jeśli się uda. Choć wtedy pozbawiam się uczucia zwycięztwa. Nie mogę powiedzieć: "Ach, wiedziałam, że się uda! Nigdy w to nie zwątpiłam!". Jak to w życiu bywa - coś za coś.
Jednak potrafię być silna, kiedy nie ma skąd brać siły. Potrafię poradzić sobie w naprawdę trudnych sytuacjach. I wyznaję zasadę, że zawsze jest jakieś wyjście. Bo "kiedy Bóg drzwi zamyka - to otwiera okno". I wbrew pozorom nie boję się wyzwań. Każdy człowiek musi się w życiu z czymś zmierzyć. Przeżyć coś, by jego życie stało się spełnione. A wyzwania i przeciwności uczą nas szczęścia, wytrwałości i siły.
Też wyruszam na poszukiwania mojej wieży. Choć nie wiem co tam zobaczę. I co z tym zrobię. Czy w ogólę chcę to zobaczyć. Ale jeśli tam nie dotrę, moje życie nigdy się nie spełni.
Duże dziewczynki nie płaczą.
to tylko myśli, tylko słowa...
2007-01-05; 21:26:27
skomentuj (0)