Możesz czegoś się o mnie dowiedzieć lub odejść. Możesz mnie skrytykować lub nawet podglądać mnie przez dziurkę od klucza lub przez uchylone drzwi. Możesz po cichutku grzebac w mojej przeszłości i śledzić przyszłość. A to i tak za mało, żeby mnie poznać.



Niektórzy

kiedy są smutni, piją dużo alkoholu. Ja natomiast jem dużo czekolady. Może gdyby nie te chandry udałoby mi się porzucić słodycze. Ale to tylko gdybanie.
Specyfika mojej osoby wpływa na mnie samą negatywnie. Gdyż jestem zbyt specyficzna dla mojego własnego umysłu. Żeby nie powiedzieć dziwna. A jeszcze dziwniejsze jest to, że może być tak, iż tylko według mnie jestem specyficzna. Zabawne. Gdybanie.
Czuję się poszkodowana przez los, ot co się stało. Niewdzięcznica ze mnie, co? I przez to zjadłam czekoladę. I galaretki. W czekoladzie zresztą. I jestem jeszcze bardziej zła na siebie. Jaki sens ma złoszczenie się na siebie? Jeszcze gorzej mi się wtedy ze sobą żyje. Nikt nie lubi, jak się ktoś na niego złości, nie? Zaraza, skąd to się bierze? Z kilku milionów różnch gatunków ssaków (czy ile ich tam jest) tylko ludzie mają takie problemy. A w szczególności ja, któż inny przejmowałby się takimi pierdołami?
Zaczynam wierzyć w wampiry. I mówić "zaraza". I "tak sobie myślę". Bo "jejku jej" to żadna nowość. Za dużo Sapkowskiego. Trudno. Jednak bywam cyniczna.
I dobrze.


to tylko myśli, tylko słowa...
2006-12-27; 21:25:29
skomentuj (0)